Opublikowano:

Cierpienia średniomłodego koniarza

Więc jest tak, że sobie teraz wsiadam raz czy dwa razy w tygodniu na konia stojącego w pobliskiej stajni, co jest w ogólefajną historią, bo w tej kwestii odezwała się do mnie niejaka Agnieszka, skojarzyła fakty (ja – pod Warszawą, Kafel – na Mazurach, wspomniany koń – przez jakiś czas bez ruchu) i zadzwoniła i w ten sposób sobie wsiadam, nie narzekam, fajnie fajnie.

Czytaj dalej Cierpienia średniomłodego koniarza

Opublikowano:

Dziewczyna Konna

Dziewczyna konna to dość specyficzny rodzaj dziewczęcia. Każda z nas się oczywiście różni od drugiej, ale wszystkie mamy specyficzne podejście do gnoju i pracy fizycznej. Niejedna miała przyjemność uczestniczyć w wachtach, na których za sprzątanie boksów dostawała lekcję jazdy. To oznaczało zwykle odciski na dłoniach od trzymania wideł oraz dodatkowe między palcami od trzymania wodzy.

Fascynującym przeżyciem jest uczestnictwo w załadunku siana na przyczepę, co zwykle zbiera bogate żniwo w postaci zagrypionych dziewcząt z zapaleniem płuc i atakami alergii. Nie przeszkadza to w jeździe, oczywiście.

Dziewczyna konna przyprowadza chłopaka do stajni. Z rozmachem wciska się między dwa końskie zady, co zwykle nie zachwyca wybranka, przerażonego wizją skopania swojej dziewczyny.

Dziewczyna konna waży pięćdziesiąt kilo, a koń którego prowadzi pięćset. A zapytana przez rodzinę, czy się nie boi, że koń jej coś zrobi, odpowiada, że nie. Przecież ten koń jest MAŁY. Po czym zaraz przyprowadza takiego co waży tonę. Wskazuje na niego i stwierdza, że faktycznie, tego by się mogła bać, ale on jest przecież łagodny. Rodzina patrzy na kopyto wielkości talerza i łeb większy od córki.

Dziewczyna konna nie raz zleci z konia. Jeśli ma szczęście, pozostanie dalej dziewczyną konną, a nie dziewczyną na wózku. Zapewne zaraz wsiądzie z powrotem, albo chociaż rozstępuje konia z ziemi. Dzięki Bogu, nie widzi tego szkolna pielęgniarka, która już by dzwoniła po pogotowie.

Powiedzmy sobie wprost: dziewczyna konna zrywa ze stereotypowym wychowaniem dziewczyny. Uczymy się, że mamy cel do zrealizowania i trzeba go wykonać. Nie oglądamy się na to, co „dziewczynie wypada” lub „nie wypada”. Łączymy w sobie kobiecą dbałość o siebie, swój wygląd i bezpieczeństwo. Dobrze by było, gdybyśmy dbały o jeździecką etykietę, tworzyły wizerunek amazonki-damy. Z drugiej strony trzeba być silną — psychicznie i fizycznie.

Proponuję, byśmy przyglądały się sobie przebywając z końmi. Jak bardzo zmieniamy się wchodząc do stajni? Czy istnieje rozdźwięk między dziewczyną konną a dziewczyną szkolną? Sama widzę, jaka jest różnica między mną przebywającą z chłopakiem (czuję wtedy zdecydowany przypływ pierdołowatości), w szkole (gdy stronię od wysiłku fizycznego), w stajni (aktywacja duszy chłopa), na koniu (nagłe wyostrzenie zmysłów, koncentracja na sobie i koniu oraz obserwacja całego otoczenia).

Dziewczyna konna jest z pewnością innym rodzajem dziewczęcia. Mieszanka sportu, obecności zwierząt, pracy fizycznej, konieczności kształcenia się teoretycznego, samoświadomości ciała, odpowiedzialności za drugą istotę — ta mieszanka robi swoje.