Opublikowano:

Bożuś, ile się dzieje! Aaa!!!

OK, strona jest rozchrzaniona, bo chciałam zrobić sobie kącik [ej, na początku napisałam „koncik”, wtf?] ze sklepem, a w efekcie rozjechał mi się cały wygląd strony. Na szczęście to #ProblemyPierwszegoŚwiata, więc tylko się cieszyć, że nie ma większych 🙂 Poza tym inny #ProblemPierwszegoŚwiata, miałam dziś jechać z odwieczną przyjaciółką na Mazury, na koniki (koniiiiikiiiii!!!! aaaaa!!!!! tak, koniki!!!!!), ale g**** (ej, słowa „gucio” chyba nie trzeba kropkować?), zapaliła się tajemnicza kontrolka pomarańczowego silnika, a jest święto, więc zdecydowałam, że będę samochodowym leszczem i poczekam do piątku, aż otworzą stacje diagnostyczne. Internet mnie wcześniej poinformował, że najprawdopopodobniej to, co się zepsuło, to lampka „check engine”, a rozwiązaniem nie jest naprawa silnika, tylko odcięcie kabelka od kontrolki. Tak więc do Kafla dopiero jutro. Czytaj dalej Bożuś, ile się dzieje! Aaa!!!

Opublikowano:

JAZDA KONNA – JAK ZACZĄĆ

Ostatnio zaczęłam interesować się kilkoma nowymi sportami i pierwszy raz od dawna zaczęłam sobie zadawać pytanie „jak zacząć?”, po czym po internetowym riserczu dowiedziałam się w większości przypadków: „niełatwo”. W ten sposób zdałam sobie sprawę, że dla dorosłej osoby spełnienie marzeń o rozpoczęciu nauki jazdy konnej mogą również nie być takie łatwe, jak dla mnie początek przygody z chociażby strzelnicą. Dlatego mam kilka wiadomości dla dorosłych, którzy zamarzą sobie pojeździć konno (bo dzieci mają łatwo – załatwiają to za nich rodzice ;)).

1. Możesz zacząć jeździć w każdym wieku, szkółki jeździeckie są także dla dorosłych.

Jest kilka przeciwwskazań do rozpoczęcia nauki jazdy konnej. Dobra wiadomość: wiek nie jest jedną z nich. Jeśli masz za to problemy zdrowotne, które stoją w opozycji do sportu, wysiłku i wstrząsów, to najpierw pogadaj z lekarzem. Niektóre wady kręgosłupa po jednej jeździe trzęsienia wyślą cię na miesiąc do łóżka – jazda konna to sport bardzo dynamiczny i trzęsący. Druga sprawa, jeśli jesteś w ciąży, to jest to kiepski moment na naukę jazdy. Trzecia – jeśli jesteś osobą otyłą, to musisz dowiedzieć się w stajni, czy mają konie odpowiednio gabarytowe. Właściwie otyłość nie ma tu nic do rzeczy. Jeśli jesteś pakerem i ważysz 140 kg, to też być może nie wsiądziesz – to po prostu znaczący ciężar dla konia.

2. Niewysportowane ciało nie jest przeszkodą (zbyt dużą).

Im jesteś wysportowana, elastyczna i z kondycją, tym będzie ci łatwiej.  I tyle. Bycie sztywną bułą sprawi, że po prostu będziesz mieć większe zakwasy 😉 Ale nie dyskwalifikuje cię. Nie musisz się przygotowywać na miesiąc wcześniej, by wsiąść na konia.

3. Do klubu nie trzeba przynależeć.

Nie. Kluby-szkółki mają swoją ofertę i z nielicznymi wyjątkami nie trzeba się zapisywać do klubu sportowego, by korzystać z oferty ośrodka. Ty będziesz zaczynać na prostej zasadzie: telefon do stajni – umówienie się na lekcję – zapłacenie i odbycie lekcji – umówienie się na kolejną.

4. Jako dorosła nie będziesz rodzynkiem.

Ogólnie to często jest podział na grupy dla dzieci i dorosłych, tylko że na samym początku i tak nie będziesz uczyć się w grupie… więc wszystko jedno. Niestety początek nauki jest „samotny”, pracujesz w duecie z instruktorem, bez innych jeźdźców. Za to właśnie dzięki tej 100% uwadze instruktora będzie czas na zadanie wszystkich pytań i przećwiczenie wszystkich umiejętności.

5. Bardzo byś chciała, ale trochę się obawiasz…

Nowe miejsce, duże zwierzaki, nieznani ludzie, masa nowych słów… Generalnie to może być troszeczkę straszne na początku 🙂 Ale dobra szkółka prowadzi za rączkę. Jedyne co musisz przygotować przed pierwszą jazdą, to ubrania, które z pewnością znajdziesz w swojej szafie (o tym osobny artykuł). W samej stajni albo dadzą ci już przygotowanego (i wyszkolonego!) konia, albo ubierzesz go wraz z instruktorem. Nie będzie sytuacji, w której jako osoba, która nic nie wie, będziesz sobie musiała konia przyprowadzić sama z padoku, albo sama założyć mu te wszystkie dziwne sznurki… Kaski są udostępniane przez stajnię. Dosiadanie jest problematyczne na początku, ale wejdziesz po schodkach, zostaniesz podsadzona, albo wdrapiesz się w inny sposób. Pamiętaj, że koń pod tobą to myślące stworzenie, to partner i pracownik stajni. Te konie znają swoją robotę, wożą początkujących czasem nawet kilka godzin dziennie. Koń będzie prowadzony na lonży-lince, a instruktor nie będzie wyłącznie instruował ciebie, będzie też dawał polecenia koniowi, jako że ty jeszcze nie umiesz. Nie ma czego się bać 🙂

6. Kurde, drogo xd

Właśnie jak sobie teraz przeglądam ceny różnych innych zajęć sportowych, to dochodzę do wniosku, że jazda konna w wymiarze rekreacyjnym jest skandalicznie tania 😉 Na początku nauka trwa pół godziny i kosztuje około 50 zł (30-80 zł). Lekcje mają w zasadzie jednorazowy charakter i choć możesz szukać stajni, gdzie są prowadzone całe kursy i wykupujesz taki kurs dziesięciu jazd, to w większości stajni po prostu zapisujesz się z lekcji na lekcję. Dlatego jeśli uważasz, że jazda konna jest droga, to najpierw potraktuj to jako jednorazową przygodę. Zapisz się na jedną lekcję, zobacz, na czym polega ta zabawa. Potem zapisz się na drugą lekcję, za dwa dni, za tydzień, za dwa tygodnie, nawet za miesiąc. Jeśli jazda cię wciągnie, to pamiętaj, że możesz kupić sobie karnet. To jednorazowy duży wydatek, ale cena jazdy znacząco spada. A kiedy już instruktor stwierdzi, że możesz jeździć samodzielnie, bez jego kontroli, to będziesz jeździć godzinę dziennie i, jeśli zechcesz, w grupie. Co oznacza, że będziesz płacić nie 50 zł za pół godziny, tylko 60 zł za godzinę.

7. Jest sens jeździć dwa razy w miesiącu.

Tempo twojej nauki będzie powolne jak żółw i zawodów to w najbliższym czasie nie pojedziesz, ale tak, możesz pojawiać się w stajni raz na ruski rok i odbywać jazdę po prostu wtedy, kiedy masz czas. Uważa się, że dobra ilość jazdy konnej w trybie nauki to 1-2 lekcje tygodniowo i to jest taki standard, ale jeśli nie masz tyle czasu/pieniędzy, to nie rezygnuj z jazdy. Po prostu jeździj rzadziej 🙂

8. Konie nie są takie straszne – upadki też nie.

Przede wszystkim, to z konia tak łatwo się nie spada, jako że konie są ujeżdżone. Konie też nie próbują wszystkich kopać, ani gryźć – a jeśli masz takie doświadczenia, to unikaj takiej stajni szerokim łukiem. Oczywiście każdy, kto zaczyna naukę jazdy konnej, w końcu spadnie, dostanie kopa, zostanie podeptany, pogryziony i tak dalej. To jest wpisane w ryzyko tego sportu – po prostu. Trzeba mieć pecha, żeby sobie coś złamać w trakcie upadania, ale zazwyczaj pozostają jedynie siniaki i trzeba się solidnie otrzepać 🙂 Będzie dobrze 🙂

9. Masz za dużo stajni kontra nie masz stajni…

Jeśli masz takie marzenie, by zacząć uczyć się jazdy, ale w okolicy nie masz stajni… to przykro mi bardzo, ale trudno jeździć bez koni. Masz kilka opcji. Po pierwsze, na pewno GDZIEŚ stajnia jest. Po prostu trzeba do niej dojechać i liczyć się z większym kosztem czasu i pieniędzy. Po drugie, możesz brać udział w zjazdach i kursach, a nawet obozach dla dorosłych, wtedy będziesz się uczyć rzadko, ale za to intensywnie.

Jeśli masz w okolicy kilka stajni, to stoisz przed cudownym dylematem pod tytułem „jaką stajnię wybrać?”. Nie ma idealnej stajni i to temat rzeka. Ale wybór stajni nie jest na całe życie 🙂 Jeśli w jednej coś nie będzie ci pasować, to po prostu na kolejną lekcję umów się u konkurencji…

10. Jaką wybrać dyscyplinę?

Na początku nie wybierasz żadnej dyscypliny, bo najpierw musisz się nauczyć jeździć 😉 Jeśli masz szczęście, to jedyny problem będzie polegał na wyborze stylu. Są dwa style: klasyczny i westernowy. Klasyczny jest najbardziej popularny w PL i właściwie nikt nie stoi przed dylematem „jaki styl”, bo mamy monostylówę. Ale jeśli masz obok siebie szkółkę uczącą w westernie i w stylu angielskim, to ja bym wybrała po prostu tę, która budzi większe zaufanie, bez oglądania się na styl. Styl można zmieniać, choć zawsze oznacza to przezwyciężanie pewnych nawyków.

11. Galopy, cwały, skoki, tereny, rajdy i inne szaleństwa 🙂 – kiedy będzie na nie czas?

Są osoby, które stawiają sprawę prosto: te kółka na placu robię tyle po to, żeby w końcu pojechać w teren. Tereny są bardziej obcowaniem z przyrodą, są spacerem, wycieczką, natomiast jazdy na placu to bardziej doskonalenie się, trening. Nie sposób powiedzieć, kiedy wypuszczą cię z placu między drzewa, bo to zależy od polityki stajni, od instruktora, od koni i od ciebie. Jeśli jednak mam wskazywać jakiekolwiek ogólniki, to nauka galopu będzie między pierwszą a dziesiątą lekcją, a samodzielny (nie oprowadzanka) wyjazd w teren będzie możliwy między dziesiątą a dwudziestą lekcją. Może wcześniej, może później. Nauka skoków następuje po opanowaniu samodzielnego galopu w półsiadzie, czyli ten sam etap co jazda w terenie. To bardzo, bardzo ogólne założenia. Jeśli marzysz o skokach czy wyjazdach w teren, to pamiętaj, że obie formy aktywności są bardziej niebezpieczne. Wymagają umiejętności panowania nad koniem, samodzielności i dobrej równowagi. Trzeba już umieć jechać „z koniem”, a nie tylko „na koniu” 🙂

Chcesz więcej ogólników? 🙂 Mówi się, że podstawowy cykl nauki jeźdźca obejmuje 50 lekcji – czyli rok jazdy raz w tygodniu. Po tym czasie jeździec powinien być gotów pojechać egzamin na Brązową Odznakę Jeździecką, która obejmuje umiejętności ujeżdżeniowe (takiej „normalnej” jazdy) oraz skoków przez niskie i łatwe przeszkody.

12. Sprzęt jest pieruńsko drogi i jest go tak dużo…

No tak: kask to 300, kamizelka kolejne 250, buty 200, sztylpy 150, bryczesy 200, rękawiczki 50, bat i palcat łącznie 150… tu skarpeteczka, tam przysmaczek dla konia i robi się na dzień dobry 1500 zł. Gdyby taki był koszt początkowy jazdy, to mało kto by jeździł 🙂 Sprzęt się kompletuje stopniowo. Im dłużej jeździsz i im większego masz bakcyla, a umiejętności rosną, tym bardziej zaczynasz doceniać ideę bryczesów czy sztylp. Początkowo nie musisz wydawać ani grosza na sprzęt. Potem kupujesz to, co uważasz za aktualnie najbardziej potrzebne. Sprzęt do wysokiego sportu, a ten do nauki i rekreacji różni się ceną i jakością. Jako osoba ucząca się możesz korzystać z tanich firm, które nie spełnią oczekiwań zawodowca (który spędza w siodle nawet i 40 godzin, a pracując przy koniach – cały czas), ale w pełni zadowoloną osobę jeżdżącą 1-2 godziny tygodniowo. Poza kaskiem można kupować rzeczy używane, więc spokojnie – sprzęt  nie zniszczy twojego portfela. To znaczy, dla chcącego nic trudnego, na koniach można spłukać nawet milionera… ale po prostu są alternatywy 🙂

***

To chyba tyle 🙂 Jak coś wymyślę, to dopiszę. A sama intensywnie przymierzam się do uczęszczania na strzelnicę i boks 🙂 Bycie początkującą jest trochę straszne xd