Opublikowano:

Co mi się nie podoba w powszechnym jeździectwie?

Mam taką cechę w sobie, która każe mi iść nie z prądem, nie pod prąd – tylko z boku. Miałam tak od zawsze. Kiepsko idzie mi rywalizacja, za to chętnie eksploruję alternatywne ścieżki. Także dosłownie, gdy przychodzi do podążania szlakiem, albo za GPS-em. Lubię sprawdzać, czy istnieją inne sposoby, inne techniki, inne podejścia. Czasem oznaczało to pałę z klasówki (no tak, sposób nauczyciela rozwiązywania zadań ostatecznie był lepszy…), czasem noszenie dziwnych ubrań, czasem bojkotowanie obuwia. Jako że jeździectwo jest pełne zasad, zawsze dawało mi to pole do popisu, by spróbować robić inaczej.
Czytaj dalej Co mi się nie podoba w powszechnym jeździectwie?

Opublikowano:

Bożuś, ile się dzieje! Aaa!!!

OK, strona jest rozchrzaniona, bo chciałam zrobić sobie kącik [ej, na początku napisałam „koncik”, wtf?] ze sklepem, a w efekcie rozjechał mi się cały wygląd strony. Na szczęście to #ProblemyPierwszegoŚwiata, więc tylko się cieszyć, że nie ma większych 🙂 Poza tym inny #ProblemPierwszegoŚwiata, miałam dziś jechać z odwieczną przyjaciółką na Mazury, na koniki (koniiiiikiiiii!!!! aaaaa!!!!! tak, koniki!!!!!), ale g**** (ej, słowa „gucio” chyba nie trzeba kropkować?), zapaliła się tajemnicza kontrolka pomarańczowego silnika, a jest święto, więc zdecydowałam, że będę samochodowym leszczem i poczekam do piątku, aż otworzą stacje diagnostyczne. Internet mnie wcześniej poinformował, że najprawdopopodobniej to, co się zepsuło, to lampka „check engine”, a rozwiązaniem nie jest naprawa silnika, tylko odcięcie kabelka od kontrolki. Tak więc do Kafla dopiero jutro. Czytaj dalej Bożuś, ile się dzieje! Aaa!!!